Vadászat a Cargolux – egy utat Budapest.

7-8 październik 2013 / Warszawa-Modlin; Budapeszt

Najpierw zacznę od przyczyny jak to się stało, że znów rok po ostatniej wizycie w Budapeszcie, ponownie lecę do tego miejsca. Ponownie, wycieczka odbyła się dzięki bardzo niskim cenom jakie zaoferował Ryanair – głównie ze względu na ponowne otwarcie połączeń z nieszczęsnego Modlina.
Było wiele tanich biletów do zgarnięcia. 38zł za Oslo, czy Sztokholm, lecz od razu odrzucałem te kierunki – Szwecja zaliczona, Oslo jeszcze nie, ale o tej porze w Skandynawii mogłem trafić na kiepską pogodę. Trzecim kierunkiem w tej cenie był właśnie Budapeszt. Szybko przejrzałem dostępne terminy, a po sprawdzeniu ich z rozkładem przylotów w Budapeszie, zabookowałem ostatecznie bilety.

Wybór padł na 7 i 8 październik, odpowiednio poniedziałek i wtorek. Przylot do Węgier zaplanowany był na 15:25, a odlot o 19:05, co dawało mi łącznie prawie 29 godzin do dyspozycji.
Skłamałbym mówiąc, że lecę tam aby pozwiedzać – miast zobaczyłem już przed rokiem, a tym razem chciałem wyjazd poświęcić głównie na spotting. Lotnisko w stolicy Węgier zalicza się do całkiem ciekawych pod względem spotterskim, głównie za sprawą regularnych lotów cargo, luxemburskich linii Cargolux na popularnym Jumbo Jecie i to na najnowszym typie – wersji 8F. Zadowolony z tego, że uda mi się złapać moją ulubioną maszynę jaką jest 747, zacząłem planowanie wyjazdu…

Do ostatniej chwili sprawdzałem jaka maszyna będzie obsługiwać lot Cargoluxa. Wg. moich obserwacji powinien to być LX-VCI, czyli najnowszy nabytek tej linii, dostarczony, zaledwie 12 dni wcześniej.

Po mniej więcej 1,5h dojeździe z domu na lotnisko w Modlinie, miałem trochę czasu, więc na spokojnie przeszedłem kontrolę security i oczekiwałem pod gatem na lot. Jak to w przypadku boardingu do Ryanaira bywa, kolejka do sprawdzenia kart pokładowych ustawiła się już godzinę przed odlotem i tą godzinę staliśmy aby w końcu ruszyć do samolotu.
Przyleciał klasycznie Boeing 737-800 (jedyny typ jaki używa Ryan) o rejestracji EI-DLD.
Po wejściu na pokład zająłem miejsce 10A, tuż przed skrzydłem. Start punktualny i po chwili wylecieliśmy z niskopołożonych chmur w kierunku południowym.
Miałem to szczęście że przelatywaliśmy na zachód od Tatr, dzięki dobrej pogodzie mogłem je podziwiać w pełnej krasie.

Tatry!

Chwilę po minięciu Tatr, rozpoczęliśmy zniżanie. Lądowaliśmy na pasie 13R od strony Budapesztu.

Tuż przed lądowaniem. Piękna jesień na Węgrzech + bonus w postaci cienia.

Lądowanie dość gładkie, na miejscu wylądowaliśmy zaledwie po godzinie lotu. W przypadku samochodu zajęłoby to pewnie około 12 godzin…

Po wyjściu z terminala, zdecydowałem się odwiedzić otwarte muzeum z eksponatami w postaci starych samolotów, które znajduje się tuż obok lotniska. Bilet studencki kosztuj 600 Forintów co w przeliczeniu na złotówki wychodzi około 9zł. Zdecydowanie warto wydać te parę złotych aby zobaczyć te dzieła sztuki. Na placu stoją: Tupolev Tu-134 (mój ulubieniec), Tupolev Tu-154, 2x Ilyushin Il-18, Ilyushin IL-14, Lisunov Li-2, Yakovlev 40, Mi-2.
Można zrobić tyle zdjęć ile się zapragnie. Dodatkowo, można wejść do środka Tupoleva 134, oraz Iłka 18. Poniżej wybrane zdjęcia z tego muzeum.

IŁ 18
Tupolev Tu134
Tupolev Tu134 – lewe, główne podwozie
Yaczek 40
IŁ 18
IŁ 14
Antek
Mi-2
Sowiecka wersja Douglasa DC-3 – Lisunov Li-2
Lisunov Li-2
Kokpit IŁa 18
Tu134 widok ze schodków prowadzących do kabiny.
Ulubione. Kokpit Tu134. Warto zwrócić uwagę na środkową część zdjęcia – 3 miejsce dla nawigatora (? nie jestem pewien)

Po wyjściu z muzeum, nad głową przeleciał mi Iran Air Airbus A300, lecz zupełnie pod słońce, więc fotka marna.
Dojazd do miasta z lotniska jest prosty. Wystarczy wsiąść w autobus numer 200E następnie na przystanku Kobanya-Kispest przesiąść się w metro i po mniej więcej 20 minutach jazdy wysiadamy na Ferencek Tere – Budapeszt wita!

Gdy dojechałem do miasta, słońce chyliło się ku zachodowi. Była to świetna okazja, aby porobić trochę zdjęć „tuż przed”, aby złapać fajny klimat. Głównym motywem zdjęć były… tramwaje. Tu efekty zabawy z czasami naświetlania.

zamyślenie…
Ulubione drugie. Słońce już za wzgórzem.

Lekko zgłodniałem i poszedłem coś przekąsić. Ogółem ceny są podobne jak w Polsce, więc nie zbankrutujemy tak jak w Norwegii.
Zwiedzając miejsca w których byłem przed rokiem (udało mi się trafić we wszystkie, ani razu nie używając mapy, której nawet nie miałem 😉 słońce kompletnie zaszło, więc była pora na trochę nocnych fotek. Głównie z widokiem na zamek królewski, most łańcuchowy, oraz ogólne panoramy.

Zamek Królewski & Most Łańcuchowy
 Most Łańcuchowy
Trzecie ulubione. Widok z Mostu Łańcuchowego na Dunaj, Wzgórze Gellerta i Most Elżbiety

Dobiegała godzina 21, więc czas było powoli się zbierać do spania. Nie nie nie, tym razem nie spałem na lotnisku, ani nigdzie indziej. Z pomocą, poraz kolejny przyszedł mi serwis Couchsurfing.
Pomyślałem, że napiszę do hosta, który ugościł mnie i Piotrka (kolegę z którym byłem) przed rokiem. Miałem szczęście bo akurat miał wolną kanapę, więc przyjął mnie z otwartymi ramionami.
Couchsurfing polecam wszystkim – jest to fantastyczna forma podróży, przede wszystkim poznawania nowych kultur, smaków, dźwięków, bo wprost od rodowitych mieszkańców.  Ponownie jak poprzednio spędziliśmy wiele godzin na dyskusji o dosłownie wszystkim – zaczynając od polityki, sytuacji gospodarczej obu krajów, kończąc na żartach czy sporcie. Link do strony: www.couchsurfing.org
Na następny dzień planowałem spotting. Zanim poszedłem spać, sprawdziłem jaka sytuacja jest na lotnisku. Jeden pas (miałem to szczęście, bo w Budapeszcie działają dwa równoległe pasy startowe) będzie akurat w naprawie, więc operacje wykonywane będę tylko na jednym. Dodatkowo w nocy z 7 na 8 października przylatuje El Al Cargo na Boeingu 747F, a odlatuje o 15:00, więc akurat będę mógł go złapać. Byłem wniebowzięty.
Jeszcze bardziej się cieszyłem, gdy rano zobaczyłem piękny wschód słońca i czyste niebo – pogoda była doskonała podczas całego wyjazdu – cieplutko, około 20C, zero chmur.

Pobudka o 6 rano, pożegnanie z gospodarzem i wyruszyłem w kierunku lotniska, na miejscu spotterskim, górce tuż przy pasie 31R, byłem po godzinie 9. Na tą chwilę przyloty były kierowane z kierunku 31R, starty tak samo. Niestety wiatr się na tyle wzmógł, że kontrola zmieniła konfigurację startów i lądowań. W związku z tym mogłem fotografować tylko samoloty po starcie, w powietrzu, gdyż wszystkie lądujące (poza Cargoluxem) zdążyły wyhamować przed ostatnią drogą zjazdową. Spędziłem tam około 7 godzin, samolotów trochę się przewinęło, choć ruch jest mniejszy niż na Okęciu, więc wrzucę tylko co lepsze ciekawostki.
Na początek główny punkt programu – Cargolux Boeing 747-8F LX-VCI – dokładnie ten, którego przewidywałem.

Rolling down the runway 13L
Face to face z Jumbo 🙂
747-8F różni się tym od poprzedników, że ma większą ładowność i długość kadłuba.
Ma także tzw. raked wingtips, czyli specjalne końcówki skrzydła jak u 787, które ograniczają turbulencje.
Silniki też są nowe. Model to GEnX 2B, charakteryzują się mniejszą konsumpcją paliwa, większym wytłumieniem oraz „zębami” z tyłu silnika.
Samolot wykonywał rejs z Hong Kongu, przez Nowosybirsk, Budapeszt do Luxemburga jako CLX671
Dostarczony zaledwie 12 dni wcześniej z fabryki montażowej Boeinga w Seattle, z lotniska Paine Field Airport.
Tu widać końcówki skrzydeł. Identyczne posiada Boeing 787, a w przyszłości będzie posiadać zmodernizowana wersja 777, czli 777-8X/9X

Poniżej przedstawiam pozostałe, wybrane zdjęcia ze spottingu.

Aeroflot A320
Norwegian B738
Norwegian B738
SAS A321
Qatar Airways A321
PLL LOT E95
Ryanair B738
Danube Wings ATR 72
Tarom ATR 42
Spicejet Q400 – ciekawostka, samolot z Indii
Smartwings B738
Travel Service B738
Egypt Air A320
Druga perełka dnia. ElAl Cargo B747F
ElAl Cargo B747F

I to tyle spottingu w Budapeszcie. Koło 17 byłem spowrotem w terminalu, ponownie coś zjadłem, przeszedłem security i oczekiwałem na samolot. Niestety ponownie był to EI-DLD. Wylot lekko opóźniony, lecz w Modlinie byliśmy o czasie. Fotka tuż przed wypchnięciem, jeszcze w Budapeszcie.

Widok ze skrzydła.. Ryanair B738

Chwilę oczekiwaliśmy na start,  z powodu lądującej kolejki samolotów oraz Finnaira A321 przed nami. Po starcie momentalnie poczułem się senny i zdrzemnąłem się chwilę, bo za oknem i tak już ciemno, światło w kabinie, więc ze zdjęć nic by nie wyszło. Po wylądowaniu, wsiadłem w bus jadący na stację kolejową w Modlinie, następnie pociągiem Kolei Mazowieckich dojechałem do stacji Warszawa Zachodnia, a dalej już SKM do Pruszkowa. Po 36 godzinach od wyjścia z domu, ponownie do niego zawitałem…

I to tyle z tej relacji. W przyszłym tygodniu już zaczynają mi się studia (w końcu), więc szykuje mi się przeprowadzka, odwiedzę także lotnisko w Krakowie, a także wraz z naszym kołem naukowym Aviation Management Club prawdopodobnie odwiedzimy Noc w Instytucie Lotnictwa, 18 października. Także następny wpis, będzie łączył kilka tematów.

Do zobaczenia!

*Tytuł z węgierskiego na polski: Polowanie na Cargoluxa – wycieczka do Budapesztu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s