Czasem słońce, czasem deszcz.

Ten post powinien powstać już dawno temu, ale z niewiadomych mi przyczyn do tej pory jeszcze się za niego nie zabrałem. Wiedząc, że kilka spottingów już minęło od poprzedniego wpisu postanowiłem się zmobilizować i napisać kolejny wpis.  Będzie on poświęcony zwiedzaniu Moguncji, trzem wyjazdom na lotnisko oraz napiszę też parę słów o nowym obiektywie w mojej kolekcji.

Ale zaczynając od początku…

25 stycznia umówiłem się z koleżanką Magdą w Moguncji, aby pokazała mi kilka ciekawych miejsc w tym mieście. Magda przyjechała tu również na wymianę studencką, lecz na semestr zimowy. Umówiliśmy się, że spotkamy się na głównym dworcu kolejowym Mainz. Stamtąd poszliśmy w kierunku Schillerplatz.

Kolejnym miejscem, które odwiedziliśmy był Plac Gutenberga. 

Trzeba przyznać, że ludzie z marketingu McDonaldsa wpadli na niezły pomysł umieszczając logo fast-foodu na obu krańcach restauracji, dzięki czemu znak był widoczny na każdym zdjęciu z pomnikiem Gutenberga na pierwszym planie. To tutaj Gutenberg dokonał pierwszego wydruku i dzięki niemu Moguncja jest uznawana kolebką światowego drukarstwa. Obok pomnika znajduje się teatr. Magda zdradziła nam, że jeśli zarezerwujemy bilet przez internet z kilkudniowym wyprzedzeniem to jako studenci otrzymamy go za darmo! Z pewnością kiedyś się tam wybierzemy. Tuż obok placu Gutenberga znajdował się lokalny rynek, gdzie na straganach sprzedawane były świeże warzywa i owoce.

Następnie weszliśmy do katedry – Mainzer Dom. Z zewnątrz robi wrażenie, lecz od środka wygląda jeszcze piękniej! Katedra została zbudowana w stylu romańskim w XI wieku, natomiast została zmodernizowana dwa razy – w wieku XIII oraz XVIII.

     

Gdy zwiedziliśmy katedrę skierowaliśmy się w kierunku rzeki, a następnie poszliśmy się w kierunku starożytnej części Moguncji. Odwiedziliśmy muzeum w którym mogliśmy zobaczyć wykopaliska z okresu starożytności przedstawiające różne naczynia, figurki czy biżuterię używaną wówczas przez Rzymian.

Po wizycie w muzeum wstąpiliśmy jeszcze do lokalnego pubu odpocząć i napić się miejscowego piwa, po czym rozjechaliśmy się do domów. Będę musiał jeszcze tu wrócić aby wstąpić do muzeum Gutenberga w którym wystawiona jest pierwsza wydrukowana Biblia (!). Będziemy myśleć również aby obejrzeć mecz Bundesligi – albo FSV Mainz, albo Eintrachtu Frankfurt. Wiadomo, najciekawiej byłoby zobaczyć starcia tych drużyn z Bayernem Monachium czy Borussią, lecz bilety na te mecze są albo wyprzedane, albo kosmicznie drogie.

Dwa dni potem (27 stycznia) pojechałem na Zeppelinheim aby sfotografować poranne przyloty. Moim celem było złapać przede wszystkim przylot A388 Singapore Airlines, co mi się zresztą udało.

Poranek był ciężki, bo musiałem znacznie wcześniej wstać niż normalnie, tak aby dotrzeć na 9 rano na miejsce. Z domu wyszedłem dość późno i musiałem biec na pociąg. Na szczęście udało się, bo gdy wchodziłem na peron, pociąg właśnie podjeżdżał. Po godzinie jazdy wysiadłem na głównym dworcu kolejowym we Frankfurcie, gdyż miałem tam przesiadkę. Pierwszym samolotem, który lądował byl Boeing 777-200 United Airlines

, a tuż po nim – wspomniany przeze mnie Airbus A380, największy samolot pasażerski na świecie.

Jego przelot tuż nad moją głową, zrobiło spore wrażenie. Dzień pod względem pogody był dość dobry. Od rana ładne słońce, lecz im dłużej byłem tym coraz więcej pojawiało się chmur. Z większych jak dla mnie ciekawostek tego dnia to był – Boeing 767 British Airways , oczekiwany przeze mnie McDonnell Douglas MD11F Lufthansa Cargo , Airbus A330-300 Turkish Airlines Boeing 777-300 Air Canada  a także Boeing 757-300 Condor w specjalnym malowaniu „Ich liebe fliegen”. Przyleciał także samolot z oficjelami rządu Macedonii , a także mały bizjet gdzie za sterami leciał mój znajomy, który jest pilotem w linii lotniczej obsługującej segment biznesowy, VIP.   Pozostałe, wybrane fotki z tego dnia.

  

Następny mój spotting odbył się 3 dni później – 30 stycznia. Jako że wiatr się zmienił, postanowiłem pojechać również na Zeppelinheim, lecz tym razem sfotografować starty. Głównie chciałem złapać start A380 Thai Airways, lecz jak na złość wystartował z innego pasa (poprzednio gdy byłem przy tej samej konfiguracji operacji lotniczych, również nie złapałem jego startu). Ruch był dość mizerny, ale głównie była to moja wina, bo byłem tam od około 13 do 15. Startowało kilka Jumbo Lufthansy, kosy Qatar Airways, Emirates, Vietnam Airlines a także United. Fotki poniżej. Słońce chyliło się już ku zachodowi, dodatkowo utrzymywała się dość spora wilgotność, co w połączeniu z niską temperature dało lekką mgiełkę.

    

Na początku lutego postanowiłem, że czas troche poszerzyć fotograficzne horyzonty i zdecydowałem się kupić nowy obiektyw – ten który ja wybrałem, był produkowany w latach 70-80. Jest to Pentax-m 50mm f/1,7. Czytając opinie i recenzje o tym szkle utwiedziłem się w przekonaniu, że jest to doskonały wybór – cena była relatywnie niska i zapłaciłem za niego 45€. Jest to manualne szkło (czyli nie posiada autofocusa i muszę samodzielnie ostrzyć obraz). Po 5 dniach kurier przywiózł moją przesyłkę. Obiektyw wykonany jest w całości z metalu. Mimo tego, że jest mniejszy od mojego kitowego (18-55mm) obiektywu, to waży mniej więcej tyle samo co… teleobiektyw. Czeka mnie przy nim sporo nauki – głównie dlatego, że muszę sam myśleć o wykonaniu zdjęcia. Do tej pory pomagał mi w tym aparat, gdy tylko ustawiałem przysłonę, ISO i ekspozycję, a aparat sam dobierał migawkę oraz ostrzył. Tym razem będę odpowiedzialny w danym momencie za wszystko – ostrość, przesłonę, migawkę, ISOitp. Oto kilka pierwszych zdjęć.

WP_20140206_007    

Ostatni spotting jaki opiszę w tym wpisie był 8 lutego. Wieczorem poprzedniego dnia, widząc dobre prognozy na następny dzień, postanowiłem wybrać się na miejscówkę z której mogłem fotografować starty z pasa 18 (poprzedni wpis). Podróż ponownie zajęła mi sporo czasu. Co więcej gdy wysiadłem z autobusu i miałem do przejścia 2,5km do ostatecznej lokalizacji, momentalnie zrobiło się ciemno i zaczęło lać – tak porządnie, 10 minut mniej więcej z niewielkim gradem. Niezłamany szedłem dalej (oczywiście wiatr w twarz), by po chwili ujrzeć czyste niebo i piękne słońce. Już wtedy wiedziałem, że ten dzień będzie udany – po ulewie pas startowy jest cały mokry, co przy startach większych samolotów tworzy piękną scenerięz rozpryskującą się wodą. I tak też było. Nie musiałem długo czekać a pojawił się na starcie Boeing 777-300 Cathay Pacific. Przemknął koło mnie z dużą prędkością, by pochwili zadrzeć swój nos do góry i oderwać się od ziemi. Przy wznoszeniu, strumień wyrzucanego powietrza z silników był skierowany idealnie na mokry pas, rozbryzgując dookoła całą wodę i tworząc małą chmurę (potocznie nazywamy to suszeniem pasa ;). Efekt – nieziemski.

Coś czuję, że znajdzie się to zdjęcie w mojej najlepszej 5 zdjęć roku 2014. Podobnie było gdy startował 747 Lufthansy, lecz już z mniejszym efektem.

Samoloty stojące na płycie, zroszone wodą po ulewie od razu odzyskały swój blask – co szczególnie widać na przykładzie startu A330 Lufthansy.

IMGP5301

Wiatr był dość silny i szybko przeganiał chmury. Z ciekawostek tego dnia, które złapałem to był m.in. Boeing 757-300 Condor w nowym malowaniu linii, Air Serbia na A319 – jest to nowa linia lotnicza zastępująca JAT Airways. Startował również Boeing 737-400F TNT.

 

Poniżej wrzucam kilka ciekawszych kadrów z tego niezwykle udanego dnia.

  

Gdy zbierałem się już do domu i wracałem tą samą drogą, 2,5km na przystanek ponownie zaczęło lać jak poprzednio… Lecz mimo tego, że zmokłem dość mocno idąc zarówno w jedną jak i w drugą stronę, uważam ten dzień za niezwykle udany, a spotting za jeden z najlepszych jak do tej pory. I jeszcze jedna fotka z pociągu, gdzieś w okolicy Mainz.

Więcej zdjęć można zobaczyć na moim profilu na Flickr.

Fotki ze stycznia – http://www.flickr.com/photos/andmal/sets/72157639554021896/

oraz z lutego – http://www.flickr.com/photos/andmal/sets/72157640890162763/

Dziś pojechałem na Zeppelinheim, aby złapać lądowania Dreamlinera Japan Airlines oraz Ethiopiana, lecz wpis z fotkami z tego wypadu pojawią się dopiero w następnym wpisie.

Tchüss!

Reklamy

2 myśli nt. „Czasem słońce, czasem deszcz.”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s