Weekendy dwa.

Tak jak ostatnio wspominałem, przez ostatnich 6 tygodni odbywałem praktyki w biurze Lufthansy w Warszawie i nie miałem zbyt dużo wolnego czasu aby odwiedzić Okęcie. Z drugiej też strony, nadal jestem nasycony tym co przeżyłem przez 5 miesięcy mieszkania w okolicy Frankfurtu, więc nawet jak przylatuje coś większego do Warszawy, to nie robi to już na mnie takiego wrażenia jak kiedyś.

Jednakże w przeciągu ostatniego miesiąca były dwa wydarzenia, które pozwoliły mi się oderwać od życia codziennego. W weekend 26-27 lipca w Gdyni po raz pierwszy w Polsce odbywały się podniebne zawody mistrzostw świata samolotów akrobacyjnych – Red Bull Air Race. Do ostatniej chwili nie byłem pewien czy jechać, lecz ostatecznie się zdecydowałem. Wraz ze znajomym wyruszyliśmy porannym pociągiem o 6 rano z Warszawy Centralnej, by parę minut po 11 dotrzeć do Gdyni. Po dotarciu w okolice zawodów mieliśmy lekki problem ze znalezieniem dobrej miejscówki, gdyż część miejsc była odgrodzona barierkami, a także ogromna ilość widzów również nie ułatwiała zadania. Szczęśliwie znaleźliśmy dobre miejsce na murku przy plaży skąd mieliśmy dobry widok na całą trasę zawodów. Całe zawody uważam za udane – akurat tam gdzie my byliśmy nie było czuć zbyt dużego natłoku ludzi, zmienna pogoda nie pozwoliła nam na nudę w trakcie przerw, a zdjęcia jakie by nie były i tak sprawiły mi frajdę. Jadąc na to wydarzenie moim priorytetem nie były zdjęcia, lecz raczej wrażenia estetyczne jeśli to tak mogę ująć. 😉 Warto również wspomnieć, iż całe wydarzenie zostało ubogacone przez niski przelot słynnego Dreamlinera należącego do LOTu, SP-LRF. Oprócz niego, w trakcie przerw podziwialiśmy fantastyczny, kilkunastominutowy pokaz zespołu akrobacyjnego Breitling Jet Team, oraz przelot legendarnego klasyka – Douglasa DC3, również należącego do Breitlinga.
Poniżej kilka zdjęć z tego dnia.

Moją przygodę z RedBullAirRace zakończyłem około godziny 17, gdy to musieliśmy się powoli zwijać, aby złapać nasz pociąg „Słoneczny” do Warszawy. Tłok był nieziemski i już na pierwszej stacji wszystkie miejsca były zajęte – ludzi wsiadający na następnych przystankach musieli niestety pogodzić się z faktem podróży 5 godzin na stojąco/siedząco na podłodze. Szczęśliwie nam się udało znaleźć miejscówki.


8 sierpnia skończyłem moje praktyki i już dnia następnego raczyłem się wypoczynkiem w gronie najbliższych znajomych pod Augustowem. A dzień tuż po moim przyjeździe z powrotem do Warszawy (16 sierpnia, sobota) pojawił się kolejny powód dla którego zawitałem na stołeczne lotnisko. Tego dnia wieczorem miał się odbyć mecz piłki nożnej Real Madryt – AC Fiorentina. Piłkarze Realu przylatywali o 12:20 do Warszawy na pokładzie Iberii Airbusa A340-600 – samolotu swego czasu najdłuższego na świecie (obecnie dłuższy jest tylko Boeing 747-8). Co więcej na ten sam dzień był zaplanowany również przylot czarteru z Japonii z japońskimi turystami na pokładzie Boeinga 777-200ER Japan Airlines. Szczęśliwie oba przyloty były zaplanowane w dość krótkim odstępie czasu, więc w przeciągu 4 godzin można było złapać aż 5-6 samolotów szerokokadłubowych (3x 787 LOT, 1x 772 Emirates, 1x A346 Iberia, 1x 772 Japan Airlines).

Ze względu na trwający już jakiś czas remont pasa startowego 11/29 ilość miejscówek spotterskich została dość mocno ograniczona, lecz jednocześnie nie było obawy, że samolot wyląduje na innym pasie. Na przyloty wybrałem się na popularną górkę przy schronisku dla psów na Paluchu. Ludzi na górce o powierzchni 2m x 15m (na oko) było mniej więcej 25, więc drabina, którą wziąłem ze sobą była moim wybawieniem. Pogoda była taka sobie – na początku pochmurno i umiarkowanie ciepło, lecz z czasem zaczęło się wypogadzać i ocieplać. Niestety dobra pogoda przyniosła też spory minus jakim było falowanie powietrza. Zdjęcia z tego spottingu poniżej.

Po przylocie Japończyka, zwinąłem się do domu ponieważ odlot był zaplanowany za 4 godziny. Tym razem gdy przyjechałem ponownie wybrałem wraz z Mateuszem i Czarkiem miejscówkę na działkach (po dość burzliwych obradach ;)) Niestety, nie był to dobry wybór, gdyż JAL zdecydował się inaczej niż wszyscy wystartować z pasa 15 zamiast 33. Przez moją niefrasobliwość i złe obmyślenie szybkiej zmiany planów ze zdjęć nic nie wyszło. Myślałem, że to koniec udanych na dziś zdjęć, lecz się myliłem. Pojechaliśmy na drugą stronę lotniska w okolicy terminala Etiudy zobaczyć jak jest zaparkowany samolot Iberii, lecz był niestety zasłonięty latarniami i sprzętem lotniskowym. Zmierzch się zbliżał wielkimi krokami i zdecydowaliśmy się wybrać na Wirażową zrobić nocne zdjęcie stojącego Gulfstreama należącego do Królestwa Bahrainu. W między czasie przeszła ulewa. A po niej zza chmur wyłoniło się przepiękne, czerwone zachodzące słońce. Takich warunków nie mogłem przepuścić i chociaż zdjęcia są nieostre i poruszone, to oddają niesamowity klimat tej chwili. Tylko spójrzcie:

IMGP7909

IMGP7986

I tym miłym akcentem kończę ten wpis. Mam nadzieję, że tak jak i poprzednie tak i ten się Wam podobał. Do zobaczenia wkrótce!

link do zdjęć z zawodów lotniczych w Gdyni – https://www.flickr.com/photos/andmal/sets/72157645732712448/

link do zdjęć ze spottingu w sierpniu na Okęciu – https://www.flickr.com/photos/andmal/sets/72157646538191041/

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s